| 21 obrazków w tym albumie |
|
|
|
|
Cadillac series 62 - 1954r.
Model '54 był przełomowy, ogromny, z silnikiem V8, wyłożony chromem krążownik szos, w którym nacisk położono na styl i luksus. Nawet dziś jego liczne elementy mogłyby się znaleźć w luksusowych samochodach: automatyczna skrzynia biegów, wspomaganie hamowania i kierowania, elektrycznie sterowane siedzenia. Jednak wystarczy zagłębić się w specyfikację, by stwierdzić, że to napewno samochód z lat 50-tych.
Najważniejsza zmiana - instalacja z 6-cio voltowej była już w pełni 12-sto voltowa. Kolejną innowacją było całkowicie nowe i dłuższe podwozie, a w zasadzie rama. Poprowadzona niżej zapewniała więcej miejsca dla pasażerów, bryła wozu była bliżej podłoża, co nadawało mu drapieżnego charakteru. Zapewne fakt ten miał także wpływ na lepsze prowadzenie Cadillaca, ale w amerykańskich tapczanach ten temat skrzętnie pomińmy - one nie lubią skręcać i należy to zaakceptować, a nawet polubić.
Nową linię nadwozia cechował wydech schowany w końcówkach tylnego zderzaka, nawiązujący do ery odrzutowych silników. Oczywiście po jednym na stronę - każdy obsługiwał 4 cylindry, co nadawało autu niezapomniany dźwięk pracującej widlastej ósemki. Od poprzedników wyróżniały go rekinie płetwy przy tylnych lampkach oraz charakterystyczny chromowany pas wzdłuż tylnego błotnika, nadający mu więcej dystynkcji.
Mimo że technicznie nic się nie zmieniło, cena w stosunku do rocznika 1953 spadła (do 5738$), dzięki czemu sprzedano 2150 sztuk modelu '54, przeszło czterokrotnie więcej niż w ubiegłym roku produkcji.
Wolnoobrotowa widlasta ósemka o pojemności 5424 cm3 wyciągała zaledwie 230KM przy 4400RPM. Z dzisiejszego punktu widzenia zapewniało to silnikowi długie przebiegi, a i tak starczyło na rozpędzenie tego dwutonowego Monstrum do setki w czasie 13 sekund. Silnik w swoich czasach był całkiem nowoczesny - miał hydrauliczne popychacze zaworów i 4 gardzielowy gaźnik, który lał niskooktanową benzynę strumieniem - Cadillac palił nawet 35 litrów na sto w mieście.
Zawieszenie klasyczne - przednie na sprężynach, zaś tylne na tradycyjnych resorach, za to pięciopiórowych dla polepszenia komfortu podróżujących. Do wyposażenia auta można było zamówić wspomaganie hamulców, radio lampowe, klimatyzację (za 1/8 ceny całego auta!), elektryczne szyby i elektrycznie przesuwaną kanapę, przyciemniane szyby (barwione), automatyczny czujnik zmiany świateł z drogowych na szosowe, kiedy z naprzeciwka w nocy nadjeżdżał inny wóz. Na szczęście wspomaganie kierownicy było w standardzie, bo skręcenie kół na postoju z wyłączonym silnikiem jest niemożliwe.
Auto fabrycznie wyposażone jest w przednie lampy przeciwmgłowe oraz dwa (!) światła cofania, zabudowane w tylne lampy. Jak się domyślacie, przednie kierunkowskazy błyskają na biało, a tylne na czerwono ;)
Auto ma wiele ciekawych rozwiązań, nawet jak na obecne czasy. Chyba najbardziej dziwne są wycieraczki napędzane podciśnieniem wytwarzanym przez potężną V8-kę. Kiedy silnik nie pracuje, wycieraczki nie będą działać. Podciśnienie wydaje się fantastycznym rozwiązaniem - bo ilość 'biegów' wycieraczek jest nieskończona, w sumie to brakuje im tylko trybu pracy przerywanej. Ale jest i haczyk - im bardziej przyspieszamy, lub szybciej jedziemy (większe obroty silnika), tym mniej podciśnienia wytwarza nasza V8-ka, a tym samym wycieraczki pracują wolniej, lub potrafią się (sic!) zatrzymać! Na szczęście spryskiwacz jest elektryczny i działa jak w każdym nowoczesnym aucie.
Naturalnie Cadillac jako marka najwyżej pozycjonowana w USA - był wyposażany od 1950 roku fabrycznie w opony bezdętkowe! Tak, to nie pomyłka. Na zapasie wciąż posiada oryginale koło z oponą, które nie wygląda na często używane, o ile wogóle. Zupełnie inną historią jest zmiana koła, jeśli niechybnie złapiemy popularną gumę...
Dziś może i rozwiązanie ogólnie stosowane, ale dwustrefowe ogrzewanie (oddzielnie dla szofera i pasażera) było niespotykane dość długo. Do tego każdy z nich odpowiednią, chromowaną dźwigienką przy fajerze mógł otworzyć sobie bezpośredni nadmuch zimnego powietrza na nogi - przy otwartych przednich fletnerkach i uchylonych tylnych, klimatyzacja jest zbędna. Chyba nie muszę dodawać, że ogrzewanie miało także dwa wentylatory, oddzielnie dla każdej strefy...
Jeśli dobrze przyjżeć się nadwoziu, nigdzie nie widać charakterystycznej klapki lub też korka wlewu paliwa. I słusznie, bo wlew został ukryty przed wzrokiem przechodniów, którzy mieli podziwiać czystość linii. Bak mieści 120 litrów, co przy średnim spalaniu za miastem 25 litrów przy prędkości 70 kph daje zasięg 450 km ;)
Przedział pasażerski wyposażony jest w dwie popielniczki i zapalniczki - przednią i tylną. Przecież pasażerowie tylnej kanapy nie mogą absorbować uwagi szofera ciągłą prośbą o przypalanie cygara...
Zmiana świateł z szosowych na drogowe (krótkich na długie) i vice versa odbywała się przyciskiem w podłodze, który obsługuję się... nogą. Cadillac posiada także obok mniejszy przycisk do chwilowego impulsu świetlnego światłami drogowymi, gdyby jakoś nieostrożny szofer innego krążownika wymagał ostrzeżenia sygnałem świetlnym. Amerykanie na początku lat 50-tych oszczędnie dysponowali światłami - pozycje gasły zaraz po uruchomieniu świateł głównych. Światła przeciwmgłowe występują w jednej obudowie z postojówką i kierunkowskazem. Zaś lampa główna jest jednocześnie żarówką. Kiedy jeden z żarników przepali się, wymieniamy całość, uzyskując zawsze nowy, czysty odbłyśnik. Dziś zdobycie takiego jest trudne...
KajTan@gazeta.pl
|